Najnowsze posty

Źródło. abcnews.go.com
Terroryzm to temat niezwykle głośny ostatnimi czasy - szczególnie u nas w Polsce, co uznaję za niezwykle ironiczne. Dlaczego? Muzułmanie (z góry uprzedzam, że uznawanie ich za jedyne źródło terroryzmu to moim zdaniem czysta ignorancja) są w naszym kraju silnie zasymilowaną mniejszością stanowiącą mniej niż 0.1% ludności, czyli około 15-25 tysięcy. Aczkolwiek daruję sobie tę dyskusję, czas wyjaśnić genezę terroru. 

Wbrew obiegowej opinii zjawisko to nie ma swojej genezy w samej naturze tej religii. Ba! Zdecydowana większość wyznawców islamu potępia takowe działania, ponieważ są one skierowane również przeciwko nim. ISIS jest na rękę podsycanie nienawiści wobec ich własnych pobratymców. Dlaczego? Są to niewierni idei wymagający nawrócenia, wzbudzanie rasizmu jak i ksenofobii wśród europejczyków sprzyja możliwości "dostania ich" w "swoje ręce". A jeśli jednak nie da się ich w ten sposób przycisnąć do ostateczności - giną. W oczach terrorystów są zwyczajnymi zdrajcami.  

Gwoli wyjaśnienia pozwolę sobie umieścić tu również pełną definicję dżihadu, którą opinia społeczna zaczęła ostatnimi czasy wypaczać.
W Koranie i muzułmańskiej tradycji dżihad oznacza wszelkie starania podejmowane w imię szerzenia i umacniania islamu: zarówno poprzez walkę zbrojną, nawracanie niewiernych, pokojowe propagowanie islamu, jak i wewnętrzne zmagania wyznawcy.
Skąd więc cały ten problem?  Wszystko ma swoją genezę w 2003 roku, czyli w kolejnej zaborczej wojence USA, w tym przypadku przeciwko Irakowi. W celu nakreślenia sytuacji pozwolę sobie na kolejny cytat, tym razem z książki, którą podpieram się w przypadku tej notatki (informacje o niej na dole w bibliografii, pozycja pierwsza).
Rami, dwudziestosiedmioletni nieśmiały student historii, wstąpił w szeregi terrorystów po tym, jak jego matkę zastrzelili w czasie przeszukania domu amerykańscy GI. Na jego oczach. "A co pan by zrobił?" - zapytał rozgoryczony, widząc, że nie potrafię zrozumieć jego decyzji mimo ogromu cierpienia. Nietrudno głosić szlachetne poglądy o rebeliantach i terroryzmie, żyjąc w dobrobycie i pokoju. Czy kiedykolwiek pomyślałem, co musi czuć człowiek przed dokonaniem samobójczego zamachu? Milczałem, a on dorzucił: "Przestańcie nas nachodzić i poniżać. Wynoście się do swoich krajów. A wtedy Al-Kaida zniknie sama z siebie".
Wszystko zaczęło się od krwawych wojen o wpływy na Bliskim Wschodzie pomiędzy ZSRR a USA, wtedy właśnie powstał pierwszy zalążek współczesnego terroryzmu.  W ramach utarcia nosa Sowietom (wojna z lat 1979 - 1989) postanowiono uzbroić Talibów, przyszły zalążek Al-Kaidy. Później było już tylko gorzej. Po upadku ZSRR Stany Zjednoczone postanowiły wykorzystać każdy, możliwy pretekst do wywołania nowej wojenki w tamtym regionie. Rozchodziło się głównie o ekonomiczne interesy USA, innymi słowy zagrabienie surowców naturalnych i zabezpieczenie ich dla amerykańskich korporacji, które mogły drenować "podbity" kraj z pieniędzy wedle uznania. 

Testowano wtedy również tak zwaną "doktrynę szoku", która oficjalnie wpisała się w doktrynę wojenną Stanów Zjednoczonych. Polega ona na szybkich i zmasowanych atakach wymierzonych w infrastrukturę i ludność cywilną. Jej celem jest sianie terroru pośród mieszkańców państwa atakowanego, pozostawia kraj w ruinie, sparaliżowany i umęczony wojną. Niszczy podstawy życia społecznego. W połączeniu z odebraniem jakichkolwiek perspektyw ekonomicznych wsparcie pieniężne dla rodziny za cenę naszego życia w sprawie Al-Kaidy czy ISIS staje się wręcz atrakcyjne, nie sądzicie? Jest w tym coś z romantyzmu... 

ISIS  wywodzi się z dawnej, kilkutysięcznej elitarnej gwardii irackiej, która uformowała oddziały bojowników pod sztandarem Az-Zarkawi. Po upadku Saddama Husajna zaczął on prowadzić wojnę przeciwko znienawidzonym przez siebie szyitom a przy okazji wykluczył z życia politycznego dawniej wpływowych sunnitów. Świat islamu spłynął serią krwawych zamachów wymierzonych w niezradykalizowaną część społeczeństwa, jednocześnie cierpiąc z powodu wojny z USA i ich sojusznikami (a i Polska przyłożyła do tego rękę). Już w 2004 roku Az-Zarkawi oficjalnie dołączył do Al-Kaidy, którego brutalność w działaniach doprowadziła do sprzeciwów ze strony przedstawicieli Bin Ladena. Zdaniem tego drugiego kierowanie zamachów samobójczych przeciwko własnej ludności było przejawem zwykłego okrucieństwa, którego należało uniknąć. Ginąć mieli amerykanie, a nie szyici czy sunnici. 

Az-Zarkawi jednak nadal robił swoje, idąc jak burza i nie przejmując się innymi. Gdy w 2011 roku Al-Bagadi dał realne początki istnienia ISIS to właśnie przywódca irackich bojowników zapewnił mu realne środki w postaci funduszy i kadr, innymi słowy w postaci pełnej współpracy. Radykalizacja postępowała nieustannie z roku na rok coraz silniej wspierana ekonomicznym drenażem Bliskiego Wschodu. To musiało skończyć się tragedią.

A jeśli nadal powątpiewacie to zadajcie sobie jedno, proste pytanie. Jak wyglądały kwestie terroryzmu przed latami 90? Jak wyglądały przed latami 80? Nie bądźmy ślepi i nie ulegajmy populizmom, myślmy zanim pochopnie osądzimy miliony niewinnych ludzi o sprzyjanie i dokonywanie aktów terroru. 

Bibliografia: 

Todenhöfer, Jürgen. ISIS Od Środka: 10 Dni W "Państwie Islamskim" Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2016. 
Klein, Naomi. The Shock Doctrine: The Rise of Disaster Capitalism. New York: Picador/H. Holt, 2009. 
Wojciech Roszkowski Półwiecze. Historia polityczna świata po 1945 roku, wyd. 2005
Bill Blum: The CIA’s Intervention in Afghanistan. Le Nouvel Observateur (Globalresearch)
Źródło: www.drturner.org
Wiemy już ile i kiedy powinniśmy spać (jeśli nie to kliknij tutaj), ale czy tak naprawdę zdajemy sobie sprawę z tego po co nam sen? Naukowcy od lat nie mogli sobie na to odpowiedzieć, przyprawiało ich to wręcz o bezsenne noce. Bo po co i dlaczego skoro organizm, tak na dobrą sprawę, funkcjonuje cały czas? Przecież nie umieramy na kilka godzin każdego dnia aby mógł w spokoju odetchnąć od trudu egzystencji. Naukowcy z University of Rochester w Nowym Jorku przybliżyli się jednak do poznania odpowiedzi w 2013 roku.

Starym prawidło powiada, że sen jest nam potrzebny w celu poprawnego funkcjonowania oraz posiadania możliwości uczenia się i zapamiętywania. Irytacja z powodu zbyt krótkiego czasu snu wiele mówi o naszym stanie w kwestii zaburzenia tego rytmu - bywamy wtedy bezużyteczni, bezproduktywni skupiamy się na irytacji spowodowanej brakiem możliwości przyswojenia sobie czegokolwiek nowego, wszystko nagle zaczyna nas drażnić. Czasem objawia się to jednak swoistą apatią i innego rodzaju niechęcią do życia, kojarzącą się z obszarami depresyjnymi. Zespół badawczy z Nowego Jorku postanowił wziąć właśnie tę perspektywę jako obszar wyjściowy do swoich badań - jak się później okazało całkiem słusznie.

Naukowcy na ruszt wzięli układ glimfatyczny ściśle związany z komórkami gleju w mózgu i nazywany swoistym odpowiednikiem układu limfatycznego. Jest to układ przez który przepływa płyn rdzeniowo-mózgowy w tym przypadku za dostarczający składników odżywczych i odprowadzający z mózgu zbędne substancje. 

W przeprowadzanym doświadczeniu wstrzykiwano barwnik do płynu rdzeniowo-mózgowego myszy w celu obserwacji jego zachowań. Okazało się, że barwnik przepływał przez mózg niezwykle szybko w trakcie snu myszy, natomiast robił to powoli gdy ta była przebudzona. Stąd wysnuto tezę, iż sen potrzebny jest w celu sprawnego oczyszczania mózgu z toksyn.  

W celu jej potwierdzenia postanowiono sprawdzić czy układ glimfatyczny odpowiada za nadzór na przepływem i ilością toksyn w przestrzeni międzykomórkowej mózgu. Tym razem myszom wstrzyknięto toksynę (białko beta-amyloid), którego gromadzenie się w mózgu odpowiada za wykształcenie choroby Alzheimera. Eksperyment wykazał, że w trakcie snu białko było usuwane z przestrzeni międzykomórkowej mózgu o wiele szybciej niż w przypadku stanu przebudzenia. 

Dlaczego to takie ważne? Okazuje się, że choroby neurodegeneracyjne (takie jak Alzheimer czy Parkinson) mogą być powodowane przez zaburzenie funkcjonowania układu glimfatycznego. Pomijając wartość badań dla samej pracy nad terapiami leczniczymi w przypadku tych schorzeń jest to też pewien sygnał dla nas. W pewnym stopniu jesteśmy w stanie przeciwdziałać tak przerażającym nas problemom z pamięcią, nie jest to nieuniknione, możemy mieć realny wpływ na jakoś swej starości. Dbając o sen dbamy o zdrowie i rozwój swojego umysłu.  
.


Za nami tydzień, który jak dotąd wyróżnił się najbardziej. Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany! Dobrze, może nie przesadzajmy z ilością wymienianych tu zmian, jednakoż trochę ich było. 

Najważniejsze jest zawieszenie projektu "Przypadek Paula Ryttersina" oraz zmienienie formy prasówki. Mam nadzieję, że ta druga kwestia przypadła wam do gustu.

Po prawej stronie dodana została zakładka "Kategoria", która odsyła do postów tematycznych.

W tym tygodniu wyróżniam tekst "Co irytuje mnie w dzisiejszej blogosferze?", ponieważ kwestie w nim poruszone nadal leżą mi na żołądku. Przy okazji jest on najzwyczajniej w świecie przyzwoicie napisany i ukazujący zupełnie inną perspektywę od krążących dziś w sieci opinii. 

Źródło: brownstonecambridge.files.wordpress.com
"Co irytuje mnie w dzisiejszej blogosferze?" to mały manifest skierowany wobec dzisiejszych grzechów pisarzy sieciowych i kontynuacja jednego z wcześniejszych tekstów ("Grzechy twórców XXI wieku). Niestety kwestia litery ginącej na rzecz fotografii boli mnie niezmiernie. Świat podąża w specyficznym kierunku gdy ja coraz usilniej czuję się dinozaurem urodzonym nie w tej epoce co trzeba, choć świadomym, że w poprzednich czułbym się jeszcze gorzej ze względu na wyznawane przeze mnie wartości. 

Źródło: www.zastavki.com
"A co jeśli jutro ma nigdy nie nadejść?" to lekki zwrot w kierunku pierwotnego wyglądu i stylu notatek. Pochylenie się nad życiową refleksją, nad prędkością naszego życia oraz swoistą duchową ślepotą. Życie naszego gatunku jest takie kruche a my zdajemy się tego nie dostrzegać... A gdy dostrzegamy to ignorujemy nazbyt namiętnie.

Źródło: heteachersdigest.com
"Jak polubić historię?" to podjęcie dyskusji z dzisiejszym modelem nauczania, który spłyca ją i obrzydza w głównej mierze. Temat podjąłem już kilka razy i powrócę do niego w tej, zapowiedzianej tutaj, serii polecającej literaturę historyczną wartą uwagi. 

Źródło: www.advertplus.pl
Tekst ten równie dobrze mógłbym zatytułować "Jak pożytecznie spędzić wakacje?" choć niekoniecznie oddałby on jego naturę. Zbliża się wolne, zasłużone i konieczne, a my musimy zaplanować jak pożytecznie je zagospodarować. W końcu z roku na rok przybywa tylko obowiązków, a lata lecą nieubłaganie. 

*Zmieniamy formę, czyli styl podsumowania przejmuje treść. Jak usłyszałem swego czasu przed egzaminem z logiki - "enjoy!"

.

Rząd ogłasza program 7h+ w celu ratowania "Wiadomości"

Źródło: tvp.pl
Rząd zapowiada wprowadzenie nowego, rewolucyjnego programu "17h+", który ma na celu uratowanie spadającej oglądalności TVP. Publicznie wypowiedziała się na ten temat pani premier Beata Szydło "Jedną z najbardziej poszkodowanych przez rządy PO-PSL grup po rodzicach jest właśnie telewizja publiczna. Dlatego właśnie mój rząd pracuje nad programem pokrewnym dla 500+, czyli 7h+. Pamiętajmy, inwestycja w telewizję to inwestycja w przyszłość partii i narodu. Dobra zmiana już wkrótce w każdym odbiorniku, tak jak państwu obiecałam tak robię". Rewolucyjne 7h+ (nazwa od minimalnej liczby godzin, którą obywatel powinien spędzić przed odbiornikiem) zakłada uruchomienie Rady Nadzorczej przepytującej obywateli z tygodniowej treści "Wiadomości". Niestety, eksperci wyrażają obawy, że z powodu działalności Newsweeka, który rozpracował klucz odpowiedzi, nieuczciwe osiągnięcie 50% zaliczających stanie się możliwe bez obejrzenia chociaż jednego programu informacyjnego.

Wojsko przetransportowało pomnik wbrew protestom Nieba

Źródło: wyborcza.pl
Niebo wystosowało oficjalną depeszę dyplomatyczną do polskiego rządu protestując przeciwko bezprawnemu postawieniu pomnika Wdzięczności w Poznaniu. Mimo to Antoni Macierewicz stwierdził, iż "Pomnik w Poznaniu stanie i basta! Nie damy się zastraszyć środowiskom antypolskich cyklistów i ich machlojkom". Jak powiedział minister tak zrobił i wyznaczył wojskowych do ochrony transportu. Niebiańska Ambasada w Watykanie zdążyła już wydać komentarz w tej sprawie zapowiadając liczne sankcje w postaci deszczu ognia, silnych wiatrów, suszy oraz trzęsień ziemi. 

Szok antysystemowca! Odkrył, że komunizm upadł 27 lat temu!

W trakcie rozmowy z dziennikarzem poseł Kukiz'15 Marek Jakubiak przeżył ciężki szok. Dowiedział się, że pierwsze, wolne wybory odbyły się w Polsce 4 czerwca 1989. Początkowo nie dowierzał mamrocząc coś pod nosem na temat sensu swojego życia i wejścia do polityki po czym omdlał. Po przewiezieniu do szpitala i ocuceniu kilka dni później zapowiedział obciążenie dziennikarza kosztami leczenia psychiatrycznego z powodu stanów depresyjnych, które się u niego objawiły. Pan poseł zapowiedział również poważną rozmowę z Pawłem Kukizem na temat sensu istnienia Kukiz'15. 

Była to notatka eksperymentalna, od następnego tygodnia znowu powróci formuła pięciu newsów. 

*Wszystkie powyższe informacje zostały zmyślone, są jedynie inspirowane zdarzeniami prawdziwymi tworząc w efekcie swoistą satyrę. Nie należy ich brać w pełni poważnie. 
Źródło: vlogmag.pl
Zbliża się czas wakacji, urlopów i wyjazdów. Ba, trzeciego czerwca to prawie jak jedną noga w tym okresie, jeszcze tylko sesja i wolne! Każdy planuje odrobinę zasłużonego odpoczynku, wyznacza trasę marzeń i relaksu, coraz silniej żyje tym i myśli. Bo nie tylko posiadanie swej tygodniowej niedzieli się liczy, każdy posiada konieczność "zluzowania" na dłuższy okres w celu regeneracji sił. W końcu ile można żyć monotonią dnia codziennego, pracy, edukacji? Choć wiele osób może mieć mi te słowa  za złe. 

Czy w naszym okresie wolnym tylko odpoczynek może być przerwą od codzienności? Niekoniecznie. W przypadku studentów czy części uczniów czas ten zostanie zagospodarowany na odbycie praktyk czy zarobienie pieniędzy na własne potrzeby. Jest to powolne wkraczanie w dorosłość połączone ze zdobywaniem niezbędnego w życiu zawodowym doświadczenia. Miejmy nadzieję, że przy tej okazji odżyje sprawa śmieciowych płac i wykorzystywania aspiracji tego pokroju przez pracodawców. Przerażający jest fakt jak tanio ceni się ludzki czas, który należy do najcenniejszych rzeczy w życiu naszej rasy, ale to już dygresja na inną notkę.

Czas wakacji i odpoczynku to dla wielu osób okazja aby potrenować swe talenty, skupić się na nich, zacząć je pielęgnować. W grę wchodzi też zgłębianie tajników wiedzy, na które nie starczało nam czasu w codzienności, w której zawsze jest jeszcze coś ważniejszego do zrobienia. Bo kiedy mamy ku temu lepszą okazję jak nie w trakcie tego swoistego urlopu? Tutaj nie możemy się zasłonić brakiem czasu. Pozostaje usiąść i pisać, ślęczeć nad rysunkami, wsiąść na rower czy zacząć biegać wieczorami. Wszystko pozostaje w kwestii naszej motywacji, w efekcie której część nawyków może wyjść poza urlop dzięki motywującym skutkom i o wiele lepszemu samopoczuciu.

Czy rozwój i kwestie finansowe wykluczają odpoczynek? Dla osoby umiejętnie gospodarującej czasem oczywiście, że nie. Poza tym co nam szkodzi załatwić sobie pracę w Trójmieście, jeśli będziemy mogli u kogoś pożyć po znajomości jedynie dokładając się do wydatków dnia codziennego?  A może jednak damy się przygarnąć cioteczce w górach, od rana pracując, a wieczory poświęcając zakopiańskim rozrywkom? W końcu nawet latem to miejsce oferuje sporo atrakcji. Wszystko to kwestia naszej kreatywności i chęci. Stary czy młody prawie zawsze jest w stanie znaleźć jakieś wyjście z danej sytuacji. 

W tym okresie wakacyjnym, jak praktycznie co roku zresztą, odwiedzę okolice Nowego Targu. Wielu nazwie mnie heretykiem, ale ja i tak najzwyczajniej w świecie uwielbiam polskie góry latem. Szczególnie, że nie jestem zainteresowany sportami zimowymi, preferuję długie spacery oraz świeże powietrze. A poza tym, kto wie? Może wrócę do czeskiej Pragi? Chciałbym, pokochałem to miasto.
Grafika ładna, ale źródło brzydkie więc nie podam.
Czasem mam wrażenie, że system edukacji ma nie tyle wykształcić myślących krytyczne obywateli, co obrzydzić ludziom historię i stworzyć pustych patriotów wierzących w  równie puste hasła. Jedyną rzeczą, która przykuwa jeszcze uwagę uczniów są akty romantycznego poświęcenia, często tak bezsensownego i realnie szkodliwego z perspektywy historycznej. Aczkolwiek nie bójcie się, nie będę nudził, po prostu pokażę wam literaturę, która jest w stanie zarazić miłością do historii i ukazać jej piękno - bo co jak co, ale historię nasz kraj ma pokaźną i imponującą. 

Bo o co tak naprawdę chodzi w historii? Może o daty? Nie, one po prostu umożliwiają nam osadzenie czegoś w miejscu jak i czasie. Historia to nieustający spór na temat prawdziwych losów danych wydarzeń, szukanie wersji bliższej autentyczności, obalanie wersji zakłamanych i sfalsyfikowanych. Historia to sztuka myślenia i wyrabiania sobie własnego zdania na podstawie faktów i źródeł. A przy okazji jest to też kwiecista powieść przygodowa o losach naszych przodków, możliwość zrozumienia sposobu funkcjonowania ludzkości, ewolucji naszej rasy. Przeszłość to również lekcja dla współczesnych oraz nieskończone źródło inspiracji. 

Posiadamy świetnych i szanowanych historyków, którzy mimo sędziwego wieku wciąż są ludźmi "aktualnymi", nadążają za duchem czasu. Piszą lekko, przystępnie, może z odrobiną ciętego języka. Ich celem jest zainteresowanie historią, a jednocześnie przekazanie rzetelnej wiedzy, przedstawienie różnych teorii na temat życia danego króla czy cesarza, wojny, społeczeństwa, a nie jedynej słusznej. Potrafią podarować nam kilka idei wyznawanych przez różne szkoły historyczne, a naszym już zadaniem będzie ocenienie ku której nam bliżej. Oczywiście istnieją też fakty niezaprzeczalne, zanim ktoś oskarży mnie o herezję, ale i one uczą dostrzegania ciągów przyczynowo-skutkowych. 

Źródło: tezeusz.pl
Paweł Jasienica (tak naprawdę zwał się inaczej, ale z powodu realiów PRL i swojej przeszłości w AK musiał przybrać takowe miano) to historyk ogromnej skali. Jego pięcioksiąg na temat historii Polski ("Polska Piastów", "Polska Jagiellonów", "Rzeczpospolita Obojga Narodów: Srebrny Wiek", "Rzeczpospolita Obojga Narodów: Calamitas Regnum", "Rzeczpospolita Obojga Narodów: Dzieje agonii") to niezwykle poczytne i napisane z polotem dzieło, które jednocześnie, między wierszami, uszczypliwie komentowało działania ówczesnej władzy. Do dziś niezwykle aktualny i pozwalający, moim zdaniem, nawet najbardziej opornym wgryźć się w to co najciekawsze i najlepsze w najdawniejszych dziejach naszej ojczyzny. Wielu może się ze mną nie zgodzić, acz jak dla mnie to pozycja obowiązkowa dla każdego pasjonata historii. 

Źródło: histmag.org
Wykraczamy poza stricte-rodzime realia i przechodzimy do Aleksandra Krawczuka, naszego specjalisty od antyku. Moim zdaniem jeszcze lżejszy i przyjemniejszy w swoim stylu literackim, co nie umniejsza jego wagi jako historyka i profesora, wart uwagi dla każdego poszukiwacza wiedzy o starożytnych. Równie przyjemne w obyciu zdają się być wywiady z tym człowiekiem-historią, który ma nam naprawdę wiele do przekazania. Gdyby nie on to poczet cesarzy zachodnio-rzymskich nadal byłby przeze mnie ledwo kojarzony, a historia starożytnego Rzymu uznawana za niezwykle nudną i niewartą uwagi.

Mam nadzieję, że choć niektórzy z was sięgną po którąś z wymienionych tutaj książek. Dwóch autorów, kilka pozycji, nie chcę przesadzać. Cyklicznie będę dodawał do tej listy kolejnych co jakiś czas wracając do tematu w notkach. 
Źródło: www.theblaze.com
Żyjemy, układamy wiele planów i ciągle "zdroworozsądkowo" przekładamy coś na później. Fakt, dobrze mieć ułożone i zaplanowane życie, byle nie szło to w parze z nieustannym spięciem, byle nie pozbawiało nas spontaniczności i byle nie było to skrajne. Czy warto przekładać jednak wszystkie przyjemności na bliżej nieokreślone później, warto nieustannie trzymać się konkretnego planu i określonych w jego ramach zasad? A co jeśli jutro miałby nie nadejść?

Jedni zbijają fortunę na snuciu apokaliptycznych wizji świata żerując na naiwności tłumów, wyciągają pradawne przepowiednie z szuflady i zbierają fundusze w celu "zapobiegania" lub "przygotowania się" na rzekomo "nieuchronny" koniec. W końcu kiedy ludzie najchętniej oddają swoje pieniądze? Wtedy, gdy nie będą im ani im bliskim więcej potrzebne. Następnie przychodzi data, a po niej fala samobójstw, armia zrujnowanych żyć. Acz festiwal fanatyzmu potrafi trwać dalej. "Pomyliliśmy się", mówią, "tłumaczenie było błędne" dodają, a po chwili namysłu "to wina interpretacji, już wiemy, znamy datę, dostaliśmy więcej czasu!" i zabawa trwa dalej. Okrutne. Przykładem tak podłego działania jest leciwy już Projekt CHEOPS.

Drudzy nawet nie zaprzątają sobie głowy faktem kruchości naszych żyć, nie chcą nawet słyszeć o bzdurach pokroju możliwego końca znanego im świata. Często też nie zaprzątają sobie faktu swoim prywatnym końcem świata. Bo czy inaczej można określić śmierć? Dla wielu coś się kończy, coś się zaczyna, jednakoż pewniakiem można to nazwać naszą małą, prywatną, ziemską apokalipsą. Indywidualny armagedon, który prędzej czy później spotka każdego. Nikt nie wie jednak kiedy, dlatego "Carpe diem!" wydaje się być pojęciem w głębi atrakcyjnym, pociągającym. Chwytajmy dni póki możemy, jutro może nigdy nie nadejść. 

Źródło: nasa.gov
Powróćmy jednak na chwilę do kwestii globalnej. Czy naprawdę powinniśmy czuć się zagrożeni na
naszej Matce Ziemi? Bez tego miejsca we Wszechświecie ludzkość mogłaby pozostać tylko historią. Kataklizmy nawiedzały nasz świat nieraz. Asteroida, która doprowadziła do masowego wymierania dinozaurów, a pozwoliła ewoluować i przejąć kontrolę nam. Promieniowanie kosmiczne, które powstałe przy pobliskim wybuchu supernowy mogło natychmiastowo wypalić całe życie na naszej planecie. Erupcja superwulkanu, która pozbawia dostępu do światła słonecznego, a w efekcie skazuje na powolną i okrutną śmierć. Burze słoneczne, które są w stanie pozbawić nas całej, dotychczasowej komputeryzacji, wprowadzając niemożliwy do ogarnięcia chaos. Nic nowego w historii Matki Ziemi, widziała już każdą z tych sytuacji, była świadkiem śmierci swych własnych, bezbronnych dzieci, które nie dojrzały wystarczająco, aby się obronić.  Poza tym zawsze możemy zabić się sami, posiadamy imponujący arsenał śmierci i zniszczenia. Nieograniczona wojna nuklearna wedle definicji wojskowych nie jest już wojną, to armagedon. Nie chodzi o zwycięstwo, chodzi o zniszczenie i pogrzebanie wszystkiego co dotychczas istniało. 

Chwytajmy dzień dopóki możemy. Pomijając choroby i nieszczęśliwy los, pomijając kwestię prywatnej apokalipsy nie wiem też kiedy przyjdzie pora na nasz gatunek, na apokalipsę globalną. Brakuje nam polisy ubezpieczeniowej, posiadamy tylko Ziemię. Idzie za tym kolejne przesłanie aby wreszcie zacząć o nią dbać, idzie za tym przesłanie zagwarantowania przetrwania naszemu gatunkowi. A odbijają piłeczkę - zadbajmy też o swoją, prywatną polisę. Dbajmy o zdrowie, pamiętajmy o zróżnicowanej diecie, uprawiajmy sport, nie ignorujmy lekarzy. Zegar tyka...