Najnowsze posty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyobraźnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyobraźnia. Pokaż wszystkie posty
Otacza nas ciemność, krążymy w świecie wielobarwnych, strzelistych strun. Miejscem tym z pozoru nie rządzą żadne zasady, najczystszy chaos, pierwotna entropia. Mimo to czujemy się zaintrygowani i nim się orientujemy mimowolnie przekraczamy jeden z nowo-powstałych łuków triumfalnych. A może po prostu przeszył nasze ciało w trakcie narodzin, początkowo niezauważony, tak czuły i delikatny w swych pieszczotach?

Wtedy trafiamy do zupełnie innego miejsca, poznajemy historię świata wśród słów i dźwięków, przytłacza nas potęga chórów, dźwięk potęgi trąb dudniąc przeszywa całą okolicę. Mroźny szczyt, na którym się znajdujemy, dodaje kolejnej szczypty patosu temu quasi-operowym spektaklowi. Nie znając języka rozpoznajemy motywy "Księgi Rodzaju" kłębiące się u podnóża, już chcemy się pochylić, rozpocząć żmudną wędrówkę ku scenerii, jednak płyniemy dalej.

Dźwięk lutni młodzieńca zdaje się mieć potęgę zdolną skruszyć najtwardsze z serc, łzy same lgną do oczu, a po chwili jesteśmy już w stanie poczuć ich słonawy smak wymieszany z goryczą historii mknącej przed naszymi oczyma. 

Kochali się, lecz nie mieli aprobaty rodzin, tchnięci romantyzmem uciekli, postawili wszystko na jedną kartę, postawili na siebie. Uciekali w burzy. Zgubili się i dopadli ich banici. Nie dał rady jej obronić. Zginęła tak okrutnie. Do dziś nawiedza go w snach. Nie potrafi mu wybaczyć. Prześladuje go jej spojrzenie. Zimne. Martwe. Pełne przerażenia. 

Zdawało się, że struny lada moment pękną, nie mogąc znieść dłużej tych wszystkich emocji, przyjmując i oddając je z taką wiernością, że aż chcąc zjednoczyć się w duchu ze swym panem. Chcemy go pocieszać przez łzy, jednak płyniemy dalej. 

Znajdujemy się na środku ulicy osaczeni przez smugi światła mknące w okół nas. Czujemy się tacy mali, niezauważeni, pisk kół, warkot silników. Cały świat pędzi przed siebie, a my stoimy w środku tej metropolii. Jest nam tak zimno, czas mija, a my wreszcie orientujemy się, że nie jesteśmy sami. Otaczają nas oni. Odrzuceni przez społeczeństwo, biedni i schorowani, zaniedbani. Odebrano im nadzieję, odarto ich z marzeń i porzucono na pastwę losu, ponieważ mieli gorszy start. Ponieważ nie potrafili sobie poradzić. Tylko artysta o nich pamięta, ze smutkiem w głosie ukazując ten obraz.

Źródło: inspirefirst.com


Muzyka jest piękna, gdyż nawet w największej, popkulturowej papce skrywa niezgłębione pokłady potencjału i refleksji, a przy okazji lekarstwa duszy. Nieodłącznie jest też związana z poezją, o której miałem okazję pisać tydzień temu, a mimo to i bez jej towarzystwa posiada moc kreowania światów, nieraz większą niż obraz czy litera, do których tak przywykliśmy. A co dopiero, gdy połączymy te formy w jeden twór?



A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął.  
Księga Rodzaju 

Nastał niedzielny wieczór, a ja sam oczekuję od siebie spełniania powinności. Sumienność w redagowaniu treści tego bloga to dla mnie test, jednakoż nie może ona odstawać od jakości. Bylejakość jest dobra tylko wtedy, gdy zapełnia nam pustkę, pozwala uciec od problemów czy czyni coś pozytywnego, a więc w moim mniemaniu jednak niesie za sobą ową jakość Ćwiczenia nigdy nie są idealne, jeśli dopiero je rozpoczynamy. Każdy posiada swoją formę, staram się być wyrozumiały w tej materii.

Choć gust mam okrutnie wybredny.

Krople deszczu dudnią o parapet rytmicznie, a w powietrzu unosi się rześki zapach życia. Suche, spragnione wilgoci usta zanurzają się w odrobinie aromatycznej kawy, częściowo pieszczone przez chłód ceramiki, a rytm życia nie ustaje. Wielu pewnie dobija dzisiejsza, deszczowa pogoda, jednakże co w niej złego? Fakt, nieraz psuje plany, acz zarazem wymusza na nas pozostanie w cieple domowego ogniska, opatulenie się w koc i myślenie.

Ewentualnie zaznanie zasłużonej chwili spokoju przy pachnących (być może nowością, a być może i sędziwym wiekiem) stronicach ksiąg, przy odcinku ulubionego serialu, leniuchując oraz rozmyślając. Każdy zasługuje na odpoczynek, a niedziela, w całej swej symbolice, to dobry dzień ku temu. Kończy się tydzień, nabieramy sił do ponownych zmagań z chlebem powszednim.

Co niedzielę, od następnej licząc, każdego ranka zastaniecie inną formę notatki. Będą to posty ze zdjęciami oraz krótkimi opisami, nieraz cytatami z moich ubiegłych notek, powiązane z tematyką minionego tygodnia. W miarę możliwości, choć zapewne nie zawsze, postaram się być autorem takowych. Niestety nie param się fotografią, nie spodziewajcie się cudów, będą to jedynie osobiste refleksje połączone ze zdradzaniem inspiracji, jak i próbą zasiania w Was takowej.

Dziś przeszkodził mi deszcz, grający koncert melancholicznego spokoju, pozwalający zaznać ukojenia po tygodniu wrażeń i przemieniający wiosnę w piękną, złotą jesień. Korony drzew pożółkły na moment, a ja odpłynąłem w świat beztroski, by po chwili ożyć na nowo razem z rzeczywistością.

Pamiętajcie o swojej niedzieli, warto o nią zawalczyć, by móc cieszyć się życiem w pełni.