Najnowsze posty

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artes poeticae. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artes poeticae. Pokaż wszystkie posty
Kolejny tydzień publikacji za nami, a nie da się przy tym ukryć, iż był on dość obfity w refleksje. Tematyka w jakiś sposób nawiązywała do siebie, luźno, delikatnie, krok po kroku, ale mówić o silnych związkach między notatkami się nie da. Czy do dobrze czy źle - nie wiem, osobiście jestem zadowolony z aktualnego sposobu funkcjonowania bloga. 

Na fanpage Réalité de la legende w niedzielne poranki zawsze wyróżniam najpopularniejszy tekst minionego tygodnia, natomiast tutaj znajduje się pozycja odautorska. W tym tygodniu będzie to "Dziedzictwo", które niestety nie osiągnęło poziomu "Pokolenia Y" z zeszłego tygodnia, jednakże jest tekstem o wiele łatwiej przyswajalnym, a to jego ogromny atut. Przy okazji skupia się on na moim ulubionym aspekcie piękna, czyli naturze, a jako plastyczny opis spisuje się wręcz doskonale. 


Tydzień rozpoczęliśmy tekstem "Dziedzictwo", czyli tekstem kompletnym pod każdym kątem, który
sam w sobie najlepiej broni własnej genezy. Piękno natury połączone z historyczną otoczką, ot co.


Doceniajmy to, co nas otacza.


Wtorek przyniósł tekst "To takie polskie", będący krytyką naszej narodowej przywary - nieufności,
która to wywołuje zawiść i niezgodę. Dlaczego akurat Pałac Kultury i Nauki? Kość niezgody między
tak wieloma, istnieje tak powszechna chęć wymazania go z naszej historii, a zarazem zachowania.
Nie bądźmy wandalami,pozostawmy tak charakterystyczny symbol dla potomnych, a zarazem przekujmy
go w coś lepszego. Historię pozostawmy historii, wyciągajmy z niej lekcje, unikajmy konfliktów
z powodu dawnych zażyłości.
Źródło: budowle.pl

Środa, dzień sztuki, a tym razem muzyki, czyli "Potęga strun". Opisy i wizje, które snuję na temat
zjawisk nieuchwytnych dla ludzkiego oka zawsze nieodłącznie kojarzą mi się z ogromem wszechświata.
Z pięknem jego barw, mistycyzmem oraz niemożnością ogarnięcia. Jest to coś tak bliskiego, a zarazem
nieuchwytnego dla nas wszystkich... Skupmy się na pięknie, wczujmy się w nie. Może z dodatkiem
relaksującego ambientu? Link odnajdziecie na końcu dzisiejszej notatki.

Źrodło: hqwallbase.pw

"Grzechy twórców XXI wieku" spowodowane są zazwyczaj naszą nieustanną pogonią za "sukcesem",
często naiwnymi marzeniami o osiągnięciu statusu współczesnych wzorców, czyli statusu miliardera.
Media od lat wpajają nam gen konsumpcjonizmu, jednocześnie mamiąc wizjami nieskończonych moż-
liwości, drogi na szczyt od zera do miliardera. Wielu się na to łapie, stara ukierunkować życie podług
tego standardu zapominając o tym, że istnieją inne wartości od pieniądza czy sławy. To takie puste, to
takie smutne.

Źródło: trbimg.com


Pojęcie wolnej woli, tak dla nas podstawowe, a tak skomplikowane. Jedni je negują, drudzy twierdzą,
że jednak posiadamy pewną gammę możliwości. "Wolność woli" przedstawia teorię Ericha Fromma
na ten ciężki, filozoficzny temat, teorię, którą w dużej części podzielam. Możemy wybrać wolność,
której warunkiem jest świadomość, możemy jednak zostać również niewolnikami otaczających nas,
bezrefleksyjnych determinant. Nasze życie spoczywa w naszych rękach.

Źródło: belsebuub.com 

Prasówka wybroni się, tak jak zawsze, sama. Jest formą kompletną i nie czuję konieczności dopowiadania do niej czegokolwiek. W tym tygodniu zabraknie KONKRETNEGO przecieku informacji na temat dnia jutrzejszego, ponieważ nie jestem pewien, którą kwestię ostatecznie opublikuję. Będzie lekko, przyjemnie, odejdziemy od natury, aby dzieła tworzone przez ludzi nie poczuły się zaniedbane. W końcu pisałem już swego czasu, że nawet najbrzydsza z kamienic potrafi stać się najbardziej wyjątkową z nich wszystkich, jeśli tylko spojrzymy na nią pod odpowiednim kątem, zechcemy dostrzec jej atuty. Niesamowitym zaniedbaniem byłoby więc porzucenie tej tezy na pastwę czasu i zapomnienia, nieprawdaż? Choć jest coś jeszcze, coś, co walczy z kwestią tak ważną o opanowanie dnia jutrzejszego, jednakże enigmatyczne "to" winno pozostać w cieniu, spowite dodatkowo słodyczą tajemnicy. 


Tym oto akcentem kończę i życzę wszystkim jak najlepszego dnia oraz samych przyjemności w nadchodzącym tygodniu! 




Otacza nas ciemność, krążymy w świecie wielobarwnych, strzelistych strun. Miejscem tym z pozoru nie rządzą żadne zasady, najczystszy chaos, pierwotna entropia. Mimo to czujemy się zaintrygowani i nim się orientujemy mimowolnie przekraczamy jeden z nowo-powstałych łuków triumfalnych. A może po prostu przeszył nasze ciało w trakcie narodzin, początkowo niezauważony, tak czuły i delikatny w swych pieszczotach?

Wtedy trafiamy do zupełnie innego miejsca, poznajemy historię świata wśród słów i dźwięków, przytłacza nas potęga chórów, dźwięk potęgi trąb dudniąc przeszywa całą okolicę. Mroźny szczyt, na którym się znajdujemy, dodaje kolejnej szczypty patosu temu quasi-operowym spektaklowi. Nie znając języka rozpoznajemy motywy "Księgi Rodzaju" kłębiące się u podnóża, już chcemy się pochylić, rozpocząć żmudną wędrówkę ku scenerii, jednak płyniemy dalej.

Dźwięk lutni młodzieńca zdaje się mieć potęgę zdolną skruszyć najtwardsze z serc, łzy same lgną do oczu, a po chwili jesteśmy już w stanie poczuć ich słonawy smak wymieszany z goryczą historii mknącej przed naszymi oczyma. 

Kochali się, lecz nie mieli aprobaty rodzin, tchnięci romantyzmem uciekli, postawili wszystko na jedną kartę, postawili na siebie. Uciekali w burzy. Zgubili się i dopadli ich banici. Nie dał rady jej obronić. Zginęła tak okrutnie. Do dziś nawiedza go w snach. Nie potrafi mu wybaczyć. Prześladuje go jej spojrzenie. Zimne. Martwe. Pełne przerażenia. 

Zdawało się, że struny lada moment pękną, nie mogąc znieść dłużej tych wszystkich emocji, przyjmując i oddając je z taką wiernością, że aż chcąc zjednoczyć się w duchu ze swym panem. Chcemy go pocieszać przez łzy, jednak płyniemy dalej. 

Znajdujemy się na środku ulicy osaczeni przez smugi światła mknące w okół nas. Czujemy się tacy mali, niezauważeni, pisk kół, warkot silników. Cały świat pędzi przed siebie, a my stoimy w środku tej metropolii. Jest nam tak zimno, czas mija, a my wreszcie orientujemy się, że nie jesteśmy sami. Otaczają nas oni. Odrzuceni przez społeczeństwo, biedni i schorowani, zaniedbani. Odebrano im nadzieję, odarto ich z marzeń i porzucono na pastwę losu, ponieważ mieli gorszy start. Ponieważ nie potrafili sobie poradzić. Tylko artysta o nich pamięta, ze smutkiem w głosie ukazując ten obraz.

Źródło: inspirefirst.com


Muzyka jest piękna, gdyż nawet w największej, popkulturowej papce skrywa niezgłębione pokłady potencjału i refleksji, a przy okazji lekarstwa duszy. Nieodłącznie jest też związana z poezją, o której miałem okazję pisać tydzień temu, a mimo to i bez jej towarzystwa posiada moc kreowania światów, nieraz większą niż obraz czy litera, do których tak przywykliśmy. A co dopiero, gdy połączymy te formy w jeden twór?




Będzie to notka nietypowa, choć w swej formie zapowiadana, dlatego też zacznę od prośby. Prośby niezwykle gorącej i kierowanej do Was z głębi serca, prośby o odzew i opinię. 

Wiem, że jesteście przyzwyczajeni do specyficznej formuły prowadzenia tego bloga i, najprawdopodobniej, głownie tym faktem Was przyciągam, dlatego jest możliwość, że to, co dziś zobaczycie wzbudzi zażenowanie. Po prostu skomentujcie, odezwijcie się i powiedzieć, czy tak mają wyglądać niedziele, czy też może powinienem zmodyfikować formułę. A może kompletnie zrezygnować z jej wyróżniania w jakikolwiek sposób i, mimo wszystko, pisać swoim charakterystycznym stylem kolejną notkę, ot, narzucić kategorię w rozpisce i z formuły 6+1 przejść na formułę czystego 7? 

Chcę się rozwijać, a konstruktywna ocena postronnych to jeden z najlepszych wyznaczników kierunku, jeśli połączy się ją z dozą własnych refleksji. W końcu nie możemy pozostać bezkrytyczną masą, którą można wodzić za nos jak tylko się innym zamarzy.

Miniony tydzień należał do specyficznych, dopiero u jego kresu pojawiła się dyscyplina tematyczna, poza tym bieżące wydarzenia życia wywołały niemałe zamieszanie, inspirując przy okazji do tekstów. Czy coś zasługuje na wyróżnienie? Co najwyżej "Pokolenie Y" jako całokształt, jestem z niego zadowolony i mam nadzieję, że czas przyniesie więcej tak dobrych notek.


Trzeci aspekt Matki Natury, czyli jesień. Piękno w najczystszej postaci, czyli jesień, moja ulubiona pora roku. A podobno jest tak szara i niewdzięczna. ;)
Trzeci aspekt Matki Natury, czyli jesień. Piękno w najczystszej postaci,moja ulubiona pora 
roku. A podobno jest tak szara i niewdzięczna. ;)
Źródło: ozoopole.pzd.pl 
"Radykalizm zebrał swe żniwo, brunatno-bure barwy wkradły się do serc." Wydarzenia z 
Białegostoku były główną inspiracją dla "Pokolenia Y", choć zarzuty kieruję do wszystkich 
stron, niezależnie od "prawa" czy "lewa."
Źródło: gazeta.pl
"Czas" niesie głębię, sam tytuł miał ukrywać wiele treści, choć roboczy brzmiał inaczej. Mam 
wrażenie, że było to zbyt wydumane, więc wyciągnijmy z tekstu to, co najlepsze. 
Nie zapominajmy o lekcjach przodków, ale i umiejmy słuchać młodych

Źródło: rauchpros.wordpress.com 


Zbigniew Herbert "Nike, która się waha" to tekst, który zamieszczę na samym końcu podsu-
mowania. Prawdziwa sztuka obroni się sama, karmiąc przy tym nasze potrzeby wyższe.
Źródło: krzywyobraz.flog.pl 

Jak zilustrować filozoficzny bój ducha? Ciekawe, czy i Wam da to do myślenia, czy po prostu
ponownie przesadzam. 



Poniedziałkowy przeciek tematyczny





Zbigniew Herbert

"Nike która się waha"

Najpiękniejsza jest Nike w momencie
kiedy się waha
prawa ręka piękna jak rozkaz
opiera się o powietrze
ale skrzydła drżą

widzi bowiem
samotnego młodzieńca
idzie długą koleiną
wojennego wozu
szarą drogą w szarym krajobrazie
skał i rzadkich krzewów jałowca

ów młodzieniec niedługo zginie
właśnie szala z jego losem
gwałtownie opada
ku ziemi

Nike ma ogromną ochotę
podejść
pocałować go w czoło

ale boi się
że on który nie zaznał
słodyczy pieszczot
poznawszy ją
mógłby uciekać jak inni
w czasie tej bitwy
więc Nike waha się
i w końcu postanawia
pozostać w pozycji
której nauczyli ją rzeźbiarze
wstydząc się bardzo tej chwili wzruszenia

rozumie dobrze
że jutro o świcie
muszą znaleźć tego chłopca
z otwartą piersią
zamkniętymi oczyma
i cierpkim obolem ojczyzny
pod drętwym językiem

*Wszystkie zdjęcia bez podanego źródła są mojego autorstwa

Poezja, czyli sztuka słów, sztuka pojmowania piękna i między wierszami skrywania tego, co najwykwintniejsze. Stara niczym cywilizacja, ujmująca w swe barwy świat, kochana jak i nierozumiana przez wielu. A najprzedniejsza, wśród jej twórczości, Erato! Ach, Erato! 


"Teraz powstają ciała z pościeli
I, rozespana, przeciąga się
Erato. Pięknie zbudowana
Unosi w górę ramię, a jasny
Meszek z jej pachwin pokrywa
Marmurowe piersi, otwiera ciężkie powieki
I podczas gdy w ociężałej rozkoszy
Wykorzystuje złoty świat, łagodne pagórki
Szmaragdu i lazurowe niebo,
Szepce marzycielsko, wzdychając
I wsysając słodki trunek,
Tęskne pocałunki i dźwięki."

Carl Spitteler „Erato”


Czyż przenośnie nie są kwintesencją tego co jest w stanie ująć w swych ramach słowo? Tak dosłowne, suche, proste, a tak głębokie, nasączone słodyczą egzystencji, podkreślające to, co wspaniałe. Od turpistycznej brzydoty, przez niebiańskie loty, ku bezkresowi uniwersum, daleko poza naszym pojmowaniem, ale wciąż w jego ramach! Wystarczy chwycić, dostrzec głębię, snuć refleksję, ot, zanurzyć się w tym wszystkim i czuć.

Czuć inspirację, która porywała narody, rozpoczynała boje, kruszyła mury najpotężniejszych twierdz. Słowo to kunszt, słowo to potęga, a liryzm służy już tylko powabności, kreując swoiste magnus opum tej kategorii. 


„Nie jestem młody
Niech was smukłość mego ciała
Nie zwodzi
Ani tkliwa biel szyi
Ani jasność otwartego czoła
Ani puch nad słodką wargą
Ni śmiech cherubiński
Ni krok elastyczny”

Tadeusz Różewicz „Lament” (fragment)

Choć czasem tak skąpe w barwne epitety, tak krótkie i minimalistyczne, a tak głębokie, wyrażające gammę bólu i cierpienia niepojmowalną dla żyjących w czasach spokoju. A jednak wciąż to liryka, wciąż to miłość milionów, choć niekoniecznie Erato piastuje tu straże, choć niekoniecznie mowa tu o dosłownym krajobrazie. 

A krajobraz i tak skrywa się w głębi. 

Poezjo! Zwracam się do Ciebie zawsze i wszędzie, kocham Cię i nienawidzimy, raduję się i cierpię, ale prędzej czy później i tak do Ciebie powrócę po to tylko, by odejść, zapomnieć! Każdy w swym życiu potrzebuje chwili głębokiej refleksji.

Każdy czasem sięgnie po tomik poetycki, a przynajmniej powinien próbować. Nie da się pojąć świata w pełni bez dostrzegania metafor, tych skrzętnych przenośni, a co tu dopiero mówić o ich pojmowaniu. 

Szkoda, że w dzisiejszych czasach niewiele dróg pozostało dla młodych, utalentowanych poetów. Nie ukochali ich wydawcy, nie zakupili czytelnicy. Być może powinniśmy częściej sięgać po tomiki poezji, nawet jeśli mają się kurzyć na półce i czekać latami na swą chwilę?