![]() |
| Źródło: blog.bufferapp.com |
Żyjemy w wieku pozbawionym twardych autorytetów. Objawy tego stanu są smutne i niezwykle widoczne, gdy pytamy młodych o ich "idoli życiowych". O kim usłyszymy w Polsce? "Za moich czasów" niczym formułę recytowano Jana Pawła II, Jurka Owsiaka, Józefa Piłsudskiego, a okazyjnie trafiała się jakaś inna postać, czasem podawano rodziców, bliskich. Ile było w tym jednak prawdy? Milczenie lub dukane z trudnością ogólniki na temat cech charakteru owych postaci rozwiewały wątpliwości i odpowiadały - niewiele. Powracamy tu, tak na dobrą sprawę, do kwestii cierpkiego określenia jakim staje się "Pokolenie Y". Dorwała nas przepaść cywilizacyjna, zgubiliśmy się, a pustka zieje, zieje i pcha ku radykalizacji oraz jeszcze głębszego limbo. Autorytet zastąpiony został przez idola.
Sekret klucza odpowiedzi tkwi jednak w rozróżnieniu padających tu pojęć - kim jest idol, a kim jest autorytet? Niektórzy traktują ich definicje zamiennie, szczególnie w dzisiejszych czasach, co kultywuje problemowi i jest potwornym błędem. Idol to osoba będąca obiektem szczególnego podziwu, nieraz graniczącego z sakralnym, czyli wręcz ubóstwiana. Definicja bierze się z genezy tego słowa, które dawniej oznaczało wyobrażenie istoty bóstwa przez czczący go kult. Autorytet jest natomiast jednostką obdarzoną niezwykłym szacunkiem, często w obrębie jakiejś grupy, i uznawana za wzór do naśladowania. Duża różnica, nieprawdaż? Drugie z pojęć, niezwykle ważne, a tak mało wyraziste wobec idola w dzisiejszym świecie, idola który doskonale zapełnia zastałą "pustkę". Fakt, Józef Piłsudski może być świetnym autorytetem, ale czy w XXI wieku ma szansę stać się również idolem? Szczególnie, że druga grupa została zarezerwowana dla gwiazd i twórców YouTube. Niestety, im często brakuje kompetencji do kreowania "misji społecznej" i świecenia wzorcem, nie to się dla nich liczy.
W przypadku autorytetu nie mówimy o pogoni za sławą czy pieniędzmi, co nie wyklucza z tej grupy rekinów biznesu. Ludzie ci zostają wzorcami poprzez swoją postawę życiową, decyzje i osiągnięcia, reprezentując swym żywotem coś wartego naśladowania. Nieraz zostają arcymistrzami w swojej dziedzinie, niczym profesor Jan Miodek, którego poloniści dzień w dzień potrafią zalewać stertą listów z pytaniami natury językowej.
Współczesny idol buduje swój "kult" widząc w tym sposób na zgarnięcie większych zysków ze swojej działalności. Liczy się kontrowersja, a nie przekazanie treści, liczy się rozgłos i oglądalność. Pieniądze muszą się zgadzać, a to, że przy okazji zaszkodzi się sporej grupie ludzi nie ma znaczenia do momentu, w którym pozostaje na szczycie. Niewiele w tym kultury czy wiedzy, a stanowiska w dyskusji nieraz zawiera w celu zaskarbienia sobie sympatii grupy bardziej koniunkturalnej, większej. Niewiele w tym osiągów przeszłości i proludzkiej postawy, więcej natomiast egoizmu w ramach "tu" i "teraz". Oczywiście wciąż istnieją chlubne jednostki, które balansują na cieniutkiej granicy i dbając o rzetelność - niestety mowa tu o mniejszości. Mniejszości niezwykle marginalnej w Polsce.
Spotkałem wielu pedagogów, którzy potrafili postawić idola na równi z autorytetem jako wygodny zamiennik pojęciowy. Moim zdaniem obie te "instytucje" (idol i autorytet) wymagają głębokich reform pojęciowych, które pochłoną lata pracy u podstaw, jeśli chcemy dowiedzieć się, w którym kierunku wieje wiatr zmian. Choć, może wbrew prognozom i panice psychologów, przyniesie on coś dobrego? Na dzień dzisiejszy jednak powinniśmy umieć rozróżnić te dwa byty i ostrożnie podchodzić do traktowania ich jako synonimów.
Wielkimi krokami zbliża się pokolenie narcyzów, którzy "hejt" będą w stanie wynieść poza internet. W końcu tego się nie sankcjonuje, to normalne i powszechne, tak w ślad za idolami. Oni mogą, to ja nie mogę?
Wielkimi krokami zbliża się pokolenie narcyzów, którzy "hejt" będą w stanie wynieść poza internet. W końcu tego się nie sankcjonuje, to normalne i powszechne, tak w ślad za idolami. Oni mogą, to ja nie mogę?















