Dzisiejsza notka jest powiązana z zeszłotygodniową (klik! dla tych, którzy jej nie czytali) i jest jej swoistą kontynuacją.
Skoro zapoznaliśmy się już z frommowską nomenklaturą dobra i zła to możemy przejść do kwestii wolnej woli. Czym maluje się ona w przypadku konfliktu pomiędzy rozwojem a regresją?
Ludzie tłumaczą sobie jej znaczenie na różnorakie sposoby, dość łatwo popadając w paradoksy, szczególnie jeśli mowa tu o osobach wierzących. Posłużę się tutaj ich perspektywą ze względu na jej przystępność. Zastanówmy się w jaki sposób wszechwiedzący i wszechmogący Bóg pozwala człowiekowi posiadać wolną wolę? Odpowiedź jest prostym pytaniem - może on znać losy swego dzieła, ale czy musi?
Jednakże czym jest sama wolna wola dla istoty ludzkiej? Wedle wielu aktem podejmowania decyzji zdeterminowanych, czyli przeczących istnieniu takowej. W tym przypadku mowa o perspektywie często przyjmowanej przez ewolucjonistów, w sercach których króluje determinizm. Dlaczego jemy? Ponieważ odczuwamy głód. Dlaczego akurat jabłko? Kwestia determinanty biologicznej. Dlaczego uciekamy? Czujemy zagrożenie, tak nakazuje nam mechanizm. Na szczęście całość nie sprowadza się tylko i wyłącznie do tego, mowa tu jedynie o powierzchni, pozostaje jeszcze głębia.
Wolna wola nie jest więc aktem decyzji samej w sobie lecz świadomością takowej. Potrzebujemy tutaj definicji "dobra" oraz "zła" przedstawionych w poprzedni piątek, ponieważ to one stanowią o naszych możliwościach. Nie liczy się fakt wyboru, kluczem jest tutaj świadomość jego konsekwencji dla naszego życia. Bezrefleksyjne opowiadanie się za jedną opcji świadczy o braku wolnej woli, a świadomość jej długofalowych (w miarę możliwości) skutków dla nas, naszego życia, otoczenia kreuje jej realną definicję. Decyzje niosą za sobą znamiona, każda w jakimś stopniu pcha nas ku regresji bądź progresji. Musimy zdawać sobie z tego sprawę, aby z czystym sumieniem nazywać siebie istotami wolnymi.
Niestety, jest też pewien haczyk. Czym dłużej trwamy na jednej ze ścieżek, czym więcej decyzji w ramach takowej podejmujemy, tym ciężej jest nam z niej zawrócić, wkroczyć na drogą antagonistyczną do aktualnej. Aż w końcu, po wielu latach, przekraczamy linię, za którą nie ma już odwrotu. Brakuje nam czasu by to odmienić.
Niestety, jest też pewien haczyk. Czym dłużej trwamy na jednej ze ścieżek, czym więcej decyzji w ramach takowej podejmujemy, tym ciężej jest nam z niej zawrócić, wkroczyć na drogą antagonistyczną do aktualnej. Aż w końcu, po wielu latach, przekraczamy linię, za którą nie ma już odwrotu. Brakuje nam czasu by to odmienić.
Warto mieć świadomość, warto być ciekawym świata i korzystać ze swego przywileju.
![]() |
| Michał Anioł "Stworzenie Adama" |
